Strona główna Oferta Galeria Plany Kontakt English
Głogoczów pod Krakowem
kontakt@domnawzgorzu.com.pl
tel.: 0602 706 000
zwiększanie rozmiaru tekstu zwiększanie rozmiaru tekstu

Seniorzy z czterogwiazdkowego pensjonatu

- Ta kapliczka jest dla mnie dowodem na to, że w Głogoczowie naprawdę się starają. Przecież po naszej śmierci to mogliby już przestać, prawda? - mówi pani Helena, mieszkanka Domu Seniora "Na Wzgórzu" w Głogoczowi

Pan doktor jest młody, przystojny i elegancki. Zna się na wielu rzeczach. Na przykład zna się na biznesie i starości - razem z żoną zainwestował w interes, o którym jeszcze parę lat temu ludzie powiedzieliby: ryzykowny. Małżeństwo lekarzy ryzyka się nie bało. Zbudowali w podkrakowskim Głogoczowie czterogwiazdkowy pensjonat dla staruszków - ale innych, niż ci statystyczni. Dla bogatych albo z bogatymi krewnymi.

Biznes okazał się celnym strzałem.

- Społeczeństwo się starzeje i osób po siedemdziesiątce szybko przybywa, a na starości można zarobić równie dobrze, co na młodości - mówi Wojciech Dubiel, lekarz, właściciel Domu "Na Wzgórzu" (zawsze w garniturze, zawsze z gładko przyczesanymi włosami, zawsze uśmiechnięty i z piękną polszczyzną na ustach). - Także na starości zagranicznej, bo Polacy z zagranicy coraz częściej wolą spędzać ostatnie lata życia w polskich pensjonatach, niż w tych amerykańskich albo nawet australijskich - dodaje.

Uśmiech to zasada

Głogoczów - niewielka wieś pod Krakowem, jakieś dwie minuty od zakopianki, ale w miejscu, do którego nie dociera ani hałas mknących samochodów, ani spaliny. Ludzie mieszkają tu raczej w starych domach, ale też sporo jest tych nowiutkich - ogrodzonych drogim płotem, z podjazdami. Kiedy doktor Dubiel budował pensjonat, ludzie się burzyli: że umieralnię im stawia, że po głównej drodze (tej samej, po której wożą chleb z piekarni) będą im jeździć karawany.

Ale doktor się uparł. Chodził, tłumaczył, przekonywał mieszkańców, że to dla nich będzie dobry interes, bo jakaś nowa inwestycja powstanie, bo pieniądze z podatków zostaną u nich. Dom postawił. Elegancko rozwiązał "pewne problemy" (i subtelnie, bo na jeżdżące po drodze karawany nikt we wsi nie narzeka).

W latach 70. i 80. nazwano by to domem spokojnej starości. Ale wtedy wyglądałby zupełnie inaczej. I żaden z podopiecznych nie miałby tyle frajdy z pomieszkiwania w nim.

- Bo to nie dom opieki, nie dom starców, nie dom spokojnej starości, ale pensjonat. Albo raczej czterogwiazdkowy hotel - mówią jego mieszkańcy. Są w nim luksusy, wygody, jest estetyka. Wszystko po europejsku. Gdzie jest ten luksus? Nie kapie ze ścian, bo w pensjonacie nie ma przepychu. Luksus to oferta, podejście do klienta, szacunek....

Artykuł pochodzi z Gazeta.pl Kraków, Czytaj całość »»

  Copyright Dom Na Wzgórzu 2008. Wszytskie prawa zastrzeżone